piątek, 4 marca 2011

wylot

W moim napiętym harmonogramie już od kilku tygodni był zapis że w piątek 4 marca zaworzę Babcię na lotnisko. Było do dla mnie dodatkowe doświadcznie, gdyż dotychczas zawsze Agnieszkę oebierałe z Poryu lotniczego im Kopernika a tu proszę jaki awans. W sumie rzeczą dla mnie najbardziej niepojętą w tym całym przedsięwzięciu to czas przed odlotem jaki wcześniej trzeba przybyć na lotnisko, następnie odprawić się w jednej i drugiej bramce.... 


Przy tej okazji przypomniała mi się rozmowa z jednym specjalistą z wydziału mechanicznego iż latanie samolotami na odległości poniżej 800 km kazuje się nie zawsze czasowo opłacalne, zakładając że mamy alternatywę w postaci szybkiego pociągu pociągu (pow. 200 km /h). Taki to bilans:


podróż koleją żelazną:
przejazd ok 5h
dotarcie na dworzec 15 min lub szybciej 
wsiadanie do wagonu ok 5 min
wysiadanie z wagonu ok 5 min
dotarcie do centrum miasta  15 min lub szybciej  

podróż samolotem:
przelot ok 2:30
dotarcie na lotnisko 1h lub dłużej
wsiadanie do maszyny 1h 
wysiadanie z maszyny 30 min 
dotarcie do centrum miasta  1 h lub dłużej   

 Jak by nie patrzeć 800 km to pół dnia straconego. Mam nadzieje że załapaliście logikę. 

a no i "gwiazdka" dla systemu Polskiego - nie mamy alternatywy w postaci szybkich pociągów, ale może w 2030 roku... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz